Środowisko AI dla jednego procesu. Jak to zbudować, żeby wynik był powtarzalny
Co tydzień składam dwie listy dla działu technicznego. Zjazdówkę we wtorek, wyjazdówkę w czwartek. Obie na bazie TMS, według wytycznych, które ma agent.
Kiedyś robiłem je od zera. Te same dane, ta sama obróbka, i to samo poczucie, że znowu przechodzę całą robotę raz jeszcze. Dziś prowadzi to agent. Czyta dane z TMS przez API według swoich wytycznych. Przy wyjazdówce dokłada jeszcze jedną warstwę: zestawia dane z naszą stroną w Notion, gdzie zapisujemy notatki o wyjazdach aut i o podjętych oraz zaplanowanych zleceniach.
Powiem od razu, jak jest. To jeszcze nie działa tak, jak chcę. Ale jest dużo lepiej niż wtedy, gdy wszystko trzymałem w głowie i w kilku arkuszach.
I ta droga, od chaosu do „już prawie”, nauczyła mnie jednej rzeczy. Dobry wynik nie bierze się z lepszego promptu. Bierze się z zasad, na których proces stoi.
Czat to nie jest stanowisko pracy
Zanim zbudowałem agenta, próbowałem podeprzeć się zwykłym czatem. Wyszło nierówno. Raz wynik sensowny, raz do wyrzucenia. Nic nie zmieniałem w sposobie pytania, a i tak dostawałem co innego.
Doszło do mnie, że problem nie leży w modelu. Kierowca nie rusza w trasę bez zlecenia. Ma adres, ma towar, ma zasady. A ja od AI oczekiwałem, że się domyśli.
Środowisko dla procesu to jest właśnie to zlecenie. Miejsce z jasnymi granicami, w którym praca ma się dziać za każdym razem tak samo. Nie dla całej firmy. Dla jednego procesu.
Pokazuję, jak je składam. Na przykładzie wyjazdówki, bo ją robię co tydzień i znam każdy jej zakręt.
Zacznij od rezultatu, nie od narzędzia
Nie zaczynaj od pytania „do czego użyć AI”. Zacznij od jednego wyniku, który dziś robisz w kółko i który ktoś i tak musi zatwierdzić.
U mnie to wyjazdówka. Wiadomo, jak ma wyglądać. Wiadomo, kto ją czyta i po co. Wiadomo, że pomyłka w aucie albo dacie jest widoczna od razu.
To jest dobry pierwszy kandydat: wraca w stałym rytmie, ma jasny wzór wyniku, a błąd na próbie nic nie kosztuje.
Ustal źródła i pozwól je zestawić
Najciekawsze zaczyna się, gdy prawda jest w dwóch miejscach.
U mnie TMS to twarde dane: co jest w systemie, na jakim aucie, na kiedy. Notion to warstwa ludzka: notatki o wyjazdach i o zleceniach, które ktoś podjął albo zaplanował. Ani jedno, ani drugie samo w sobie nie daje pełnej wyjazdówki.
Dlatego agent nie „wymyśla” listy. Czyta TMS, a potem zestawia to z notatkami w Notion i pokazuje, gdzie się rozjeżdża. To jest robota, którą wcześniej robiłem głową, przeklikując się między systemem a kartką.
Wskaż więc jasno, skąd wolno brać dane, i nie pozwól sięgać nigdzie indziej. Jeśli proces sięga po przypadkowe pliki, będzie mieszał. Jeśli ma ustalone źródła, wiesz, na czym stoi wynik.
Spisz zasady na jednej stronie
To jest serce całej rzeczy. Wytyczne dla agenta to nic innego jak jedna strona konkretów.
Nie musi być ładna. Musi być konkretna. Dla wyjazdówki wygląda mniej więcej tak:
Prowadzisz cotygodniową wyjazdówkę dla działu technicznego.
Źródła: twarde dane bierzesz z TMS przez API. Zestawiasz je z notatkami na naszej stronie w Notion. Innych źródeł nie ruszasz.
Które auta liczyć: do wyjazdowych zaliczasz auta według reguły, którą tu spisujemy. Jeśli auto nie spełnia reguły, nie trafia na listę.
Wynik: lista pojazdów wyjeżdżających w tym tygodniu, w stałej strukturze.
Czego nie wolno: nie dopisuj aut, których nie ma w danych. Nie zgaduj daty ani kierowcy. Jeśli TMS i Notion się rozjeżdżają, nie wybieraj po cichu. Oznacz rozbieżność i wskaż, którego auta dotyczy.
Zapis: gotową listę sprawdzam w czwartek. Nic nie idzie do działu technicznego bez mojego oka.
Zauważ, ile miejsca zajmuje tu zakaz zmyślania i nakaz pokazywania rozbieżności. To nie przypadek. Najgroźniejsze nie są błędy, tylko wynik podany z pewnością tam, gdzie dane się nie zgadzają. Zasada „nie zgaduj, pokaż rozjazd” robi dla jakości więcej niż najlepszy prompt.
Zrób próbę na okresie, który już znasz
Nie testuj na nowym tygodniu. Weź tydzień, którego wyjazdówkę masz sprawdzoną, i puść agenta na nim.
Potem porównaj z tym, co sam wtedy zrobiłeś, pozycja po pozycji. Interesują Cię trzy rzeczy: czy auta i daty się zgadzają, czy reguła kwalifikacji zadziałała tak samo jak u Ciebie i, najważniejsze, czy rozbieżności między TMS a Notion zostały nazwane wprost, zamiast zamalowane.
Jeśli coś wskoczyło na listę bez pokrycia, wytyczne są za słabe. Wracasz do tej jednej strony i dopisujesz, czego zabrakło. To u mnie ten etap, który wciąż dociągam. Dlatego mówię, że jest lepiej, a nie że jest idealnie.
Decyzja zostaje u człowieka
To nie jest zdanie na pocieszenie. To sposób pracy.
Wynik agenta traktuję jak materiał od dobrego asystenta, nie jak gotową prawdę. Sprawdzam newralgiczne miejsca, patrzę na oznaczone rozbieżności, i dopiero wtedy puszczam listę dalej.
Odpowiedzialność zostaje moja. Agent skrócił mi drogę i przestałem przeklikiwać się między systemem a notatkami. Decyzji ze mnie nie zdjął.
Co z tego masz
Jeśli masz proces, który wraca co tydzień i za każdym razem składasz go od nowa z dwóch, trzech miejsc, nie potrzebujesz lepszego promptu ani od razu wielkiego wdrożenia. Potrzebujesz tych pięciu rzeczy przemyślanych raz.
Wybierz jeden wynik. Ustal źródła i pozwól je zestawić. Spisz wytyczne na jednej stronie, z naciskiem na to, czego nie wolno i co robić przy rozbieżności. Sprawdź na znanym tygodniu. Zostaw sobie ostatnie słowo.
U mnie jeszcze nie jest idealnie. Ale wynik przestał być loterią, a to była cała różnica. Reszta to już tylko dociąganie.
Jakub